Fornarina Rafaela Santi
Zawieszony jest wysoko, nad drzwiami. Salonowe wnętrze galerii w Palazzo Barberini wydaje mi się kontrastować z jej nagością. Nagość nie zawsze przynależy do strefy intymnej. W renesansie powstało wiele obrazów, w których kobiece ciało było potraktowane instrumentalnie, jako ładny motyw dla przyjemności (męskiego) patrzenia, często pod pretekstem tematów biblijnych lub mitologicznych. Ta nagość ma w sobie coś zupełnie innego. Coś bardzo osobistego i prywatnego, przekraczającego powierzchownie widzianą cielesność. Odnoszę wrażenie, że jej piersi, lekko zakryte dłonią, jej brzuch osłonięty ledwie prześwitującym woalem, to nagość całkowicie prywatna, wręcz intymna. Nie ma tu zwykłej zadaniowej relacji - malarz i pozująca mu modelka. To portret namalowany przez kochanka; efigia stworzona po to, by zatrzymać całą postać i sprawić, by Fornarina przekroczyła granicę czasu. Niewiele jest obrazów tak wyraźnie i dosłownie podpisanych, jednak podpis Rafaela jest tu podwójny...