Posty

Sen Trzech Króli

Obraz
Sen Trzech Króli -to chyba najpiękniejsze i najmniej oczywiste przedstawienie sceny z Objawienia Pańskiego. Jest niewielkie, zajmuje fragment kapitelu kolumny w katedrze w położonym gdzieś w centrum Francji Autun. To miasto leży między Paryżem a Lyonem, na płaskim kawałku ziemi,  w złotym trójkącie sztuki średniowiecznej. W Burgundii i okolicach każde miasto, to wykuta w kamieniu historia Europy blisko tysiąc lat wstecz: to tam leży Sens, Beaune, Paray-le-Monial z ich wspaniałymi katedrami, klasztorami, kościołami. Zwykle poznajemy ich podczas wędrówki, odzianych w ciężkie, zdobione stroje. Połyskują atlasy, purpury układają się w miękkie draperie. Bogato wyszywane płaszcze opadają im z ramion, trzewiki grzęzną w miękkiej ziemi. Ida w orszaku, z dromaderami, spoglądając w niebo. Albo klęczą już w stajence, ze złotem, kadziłem, mirrą... A tutaj - trzej królowie nadzy, w łóżku. Postaci wpisane są w dostępną przestrzeń, ścieśnione we wspólnym łożu. Dzielą wspólną narzutę,...

Singing in the rain: szczęśliwego nowego roku!

Obraz
2014... Rok długi i pełen wydarzeń. Dobrych i złych. Wesołych i smutnych. Życie jest drogą, a w takim momencie dobrze zobaczyć, że nie chodziło się w kółko, na spacerniaku wśród znanych motywów. Dla mnie ten rok był odkrywczy. Obfitował w poznawanie ludzi, poznawanie miejsc, poznawanie siebie. Swoich możliwości i ( Bogu dzięki!) ograniczeń. Pod wieloma względami to był zły rok:  kryzys na Ukrainie, powstanie ISIS w Syrii i Iraku...Bombardowania w Palestynie, znikające samoloty, barbarzyństwo separatystów i ekstremistów...Przesuwającą się skala okrucieństwa. To wszystko nadwyrężało wiarę w ludzi jako gatunek przyzwoity. Ale kiedy pod koniec roku widziałam film Interstellar, w scenie pokazującej astronautów w przestrzeni kosmicznej zdałam sobie sprawę, jak dobrze, że ziemia to planeta ludzi. Planeta wspaniałych ludzi, których udało mi się poznać, czasem lepiej poznać. Zobaczyć w tak wielu osobach niezwykłe światełko- przyznaję, że tego ciągle szukałam: ich pasji, fascyn...

Gwieździste niebo van Gogha i Matisse`a

Obraz
Gwieździste noce na południu Francji muszą być wyjątkowe. Gwieździstą noc namalował w Saint-Rémy w 1889 roku targany wielkimi emocjami Vincent Van Gogh. Był wówczas na skraju szaleństwa. Wbrew pozorom nie był aż takim straceńcem. Pragnął prawdziwej sztuki i radosnego życia; marzył o szczęściu na południu, w słonecznej kolonii artystycznej, wśród malarzy. A tymczasem wpadał w poczucie zagubienia i bezradności. Jedyna nadzieja na wybawienie- malarstwo. Gwieździste niebo malował z pamięci, z wyobraźni, być może w maleńkim pokoiku w szpitalu w Saint-Rémy. Chciał stworzyć naturę "bardziej wzniosłą i pocieszającą", pisał o tym w listach do przyjaciela, Emila Bernarda. Malował w tych ostatnich latach szaleńczo, frenetycznie, szybko. To niebo, tak obsesyjnie domagające się obrazu było już wtedy w nim, w jego głowie, w oczach, pod powiekami. Nad uśpionym pejzażem miasteczka, gdzie cyprysy sięgają gwiazd. Wśród jasnych gwiazd na kobaltowym niebie umieścił także swojego Ikara w ...

Igor Mitoraj ( 1944-2014)

Obraz
W Paryżu zmarł Wielki Artysta polskiego pochodzenia, Igor Mitoraj. Jego sztuka łączyła szacunek dla tradycji antycznych ze współczesnym ujęciem. Nie bał się inspiracji kulturą antyczną, wierząc, że Grecja i Rzym stanowią źródło niewyczerpane. Źródło wiedzy o człowieku, o jego wielkości, ale i słabości. O fizycznym pięknie. To wszystko znajdowało wyraz w pracach artysty. Mitoraj tworzył na przekór modom, wbrew tendencjom, konsekwentnie. Kontynuował swój artystyczny zamysł, z którego wyłaniała się zarazem humanistyczna wiara w moc człowieka, jak i pokora w obliczu ludzkiej słabości. Doskonałość u Mitoraja nosiła skazę. Piękne sylwety postaci zaczerpniętych z mitologii zawsze znaczone były jakąś rysą. Ten znak niedoskonałości, to pękniecie tworzyło do piękna dystans. Objawiało się jak widmo  ciążącej na człowieku fizyczności, za którą- po drugiej stronie piękna ukazywał się także ból. Objawiała kruchość. Pamiętam ogród w domu Mitoraja, we włoskiej Pietrasanta, gdzie wś...

El Greco w Warszawie

Obraz
Na Zamku Królewskim w Warszawie pokazywany jest obraz El Greca. Jedyny w polskiej kolekcji.* Odkryty przypadkiem, w 1964 roku. Przez jakiś czas pokutował na plebanii kościoła w Kosowie Lackim jako dzieło artysty nieznanego. Przykryte warstwą kurzu. Z pożółkłymi werniksami. Z rozdartym fragmentem płótna. Kolejno odsłaniane warstwy kruszyły opinie tych, którzy twierdzili, że to nie może być prawdziwy El Greco. Aż pod późną, niewłaściwą sygnaturą Antona van Dycka odkryto fragment greckiego podpisu mistrza z Krety. Wczoraj stanęłam naprzeciw tego arcydzieła. Na Zamku Królewskim w Warszawie, świetnie doświetlony obraz w pięknej, prostej oprawie  będzie pokazywany do 31 października.* Przedstawia świętego Franciszka. Powiedzieć tylko tyle, to  jednak tak jakby stwierdzić, że Guernica jest widokiem z pola walki, gdzie kurze już opadły. A ona jest przecież hukiem bomb, strachem, rozpaczą. Bezpośrednim świadectwem z wojennego frontu.   Święty Franciszek zwykle jest...

Pejzaż z widokiem na wieczność. Profesor Tadeusz Dominik.

Obraz
20 maja 2014 roku w wieku 86 lat zmarł wybitny malarz, profesor Tadeusz Dominik.  Był wieloletnim profesorem warszawskiej Akademii Sztuk Pięknych, kolorystą. Wystawiał na Biennale w Wenecji. W Museum of Modern Art w Nowym Jorku. W Albertinie w Wiedniu. Zdecydowanie, światowa ranga.  Był prawdziwym malarzem. Artystą, który "patrzył obrazem".  Tadeusz Dominik, Ogród, Galeria Sztuki Katarzyny Napiórkowskiej W dojrzałej Jego twórczości głównym i właściwie jedynym motywem była przyroda. Czerpał z natury inspirację, poszukując swojej własnej jej interpretacji. Syntetycznej. Nasyconej świetlną energią. Pełnej barw.  Jego obrazów nie można analizować. Trzeba im się poddać, poddać mocy kolorów, kompozycji, faktur. Zanurzyć w kolorystyczny kosmos. O śmierci profesora dowiedziałam się wczoraj wieczorem, na warszawskim lotnisku Chopina. Po chwili, gdy samolot się wzniósł zostałam z tą smutną myślą, patrząc z góry na pola i łąki, z okna samolotu nabie...

Janusz Stanny

Obraz
Tę notatkę można byłoby zacząć po prostu od informacji, że w noc muzeów pokazujemy  prace profesora Janusza Stannego. Mogłabym napisać, że zaprezentujemy prace mistrza ilustracji książkowej. Twórcy, który wykorzystał wszystkie atuty podległej literaturze ilustracji książkowej, a jednocześnie nie wpadł w jej pułapki. Artysty, który swoimi pracami wychował pokolenie czytelników. Albo krócej- pokażemy Mistrza. Tak jest. Ale napiszę bardziej osobiście, bo okoliczności tej wystawy były bardzo szczególne. Nie wiem, jak dla Państwa, ale dla mnie prace Janusza Stannego mają tę niebywałą moc, która przekracza ramy czasu. To dzieła mistrza wyobraźni. Skłonnego do  groteski. Opowiadającego literaturę na swój własny sposób. Czasem z przymrużeniem oka. A czasem mrugając okiem do czytelnika. Jego prace z ponad sześćdziesięcioletniej kariery nie nabierają dla mnie wieku. Są ciągle młode. Przeszyte literacką wyobraźnią Mistrza. Gogolowskim dystansem. Przewrotnością. Żartem. Pomys...