Posty

Jacek Malczewski. Krótko o sztuce

Obraz
Kilka dni temu na warszawskiej aukcji padł rekord na autoportret Jacka Malczewskiego. Z obrazu spogląda poważny artysta. Ubrany teatralnie. W królewskich purpurach. Patrzy z góry, jak ze sceny. Świadomy swojego geniuszu. Pewien swojej wyjątkowej roli. Dumny i poważny. Artysta czasów, gdy sztuki nie uważano za żart i igraszkę.  Przejeżdżałam akurat tego dnia przez Wielgie, maleńką miejscowość nad doliną pobliskiej Iłżanki. Piękne okolice. Jesień tam wyjątkowo złota. Teren jest lekko pofalowany. Na pagórkach - laski, wśród lasków- rozrzucone domostwa. Szpaler drzew na lekko falującym horyzoncie.  Niedaleko - Ciepielów, Gardzienice. Ale samo Wielgie jest daleko od szosy, teraz i wtedy, gdy po tych polach i nad tymi stawami biegał kilkunastoletni Jacek Malczewski.  To tam młodziutki Jacek spędzał wakacje u przyjaciela rodziny Adolfa Dygasińskiego. Pod jego opieką uczył się szacunku do przyrody. Podobno prywatny preceptor pokazywał mu w przydomowym ptaszniku r...

Impresja, wschód słońca. Krótko o sztuce.

Obraz
O mglistym poranku przypominam krótką historię pewnego obrazu.  Początkowo miał nosić tytuł "Marine". Przedstawiał widok z okna hotelu Amiraute na port w Hawrze. Jego autor, 34-letni Claude Monet, odwiedził właśnie z żoną i synem normandzkie miasto swojego dzieciństwa. Malarz odniósł się do chwilowości i wrażenia, sugerując- nolens volens- nazwę ruchu, który właśnie się narodził. Kilka łodzi, ciemne sylwetki rybaków, portowe zabudowania w tle. Na płótnie wyraźny ślad pędzla. Temat, tak zwykły i codzienny. Światło- oddające wrażenie i zmienność. Szkicowość, tak inna niż we wcześniejszych obrazach. Monet musiał po prostu wyjrzeć przez okno. Ten jeden widok odmienił całą jego wizję malarską. Ten obraz, pokazany na wystawie w paryskim atelier Nadara w 1874 roku to oficjalnie "flagowe" dzieło impresjonizmu. "Impresja, wschód słońca"'-"Impression, soleil levant", 1872 ( lub 1873), Musée Marmottan w Paryżu. PS W tym miejscu, może jeszcze ...

Tratwa Meduzy u brzegów Lampeduzy

Obraz
Wybrzeże Lampeduzy od strony morza może wyglądać jak raj. Przepiękna wyspa położona na Morzu Śródziemnym, gdzieś między Sycylią a Tunezją. Otoczona wiankiem skalistych wybrzeży. Bramy raju, między turkusem morza i złotem piasku. Tak mogą ja widzieć pasażerowie przeludnionych łodzi płynących z południa. Żeby się tu dostać z jądra ciemności, z Afryki, trzeba opłacić bilet, jeden z najdroższych za rejs w podłych warunkach: kilkanaście tysięcy dolarów. Bilet bez żadnych gwarancji, podszyty nadzieją, podszyty determinacją. A lepszy świat szybko okazuje się ułudą. Raj ziemski nie wpuszcza wszystkich, którzy chcą się do niego dostać. Gdy czytałam informacje o kolejnym statku, który zatonął u wybrzeży Lampeduzy, przypomniała mi się znana z pewnego obrazu historia sprzed dwustu lat. Wtedy, gdy tratwa Meduzy uratowała grupę rozbitków.  5 lipca 1816 roku, gdzieś w pobliżu dzisiejszej Mauretanii zatonął statek. 147 osób zdołało uchronić się na tratwie. Ten ratunek, to wyjście z opres...

Wiślica

Obraz
Wiślica. Byłam tam jakiś miesiąc temu. Chciałam potem szybko usiąść do komputera i na gorąco napisać, zwłaszcza, że obiecałam wówczas komuś, że o Wiślicy właśnie pisać będę. Bardzo dziękuję, tamtejszy Rozmówco, za bardzo ciekawą  wówczas rozmowę. Bardzo przepraszam za opóźnienie. Jeśli mój blog może przyczynić się, że w sezonie choć garstka osób do Wiślicy trafi- to oto zaproszenie. Może będzie przesadą, jeśli powiem, że do Wiślicy trudno dojechać. Mieści się w samym centrum Polski, w miejscu, gdzie krajobraz przypomina obrus bożonarodzeniowy, pod którym jest sianko. Niby równinnie, a jednak ziemia się marszczy, malowniczo snuje, krajobraz faluje. W bliskim sąsiedztwie Wiślicy pejzaż jest naprawdę wyjątkowy. Dojechać tam można drożynką, którą unijne gwiazdki aktualnie tuningują na równą, gładką i europejską. Droga jest jak wstążka rzucona na pola, płynie malowniczymi zakolami. W pewnym momencie w dalekim tle pojawia się czerwień kolegiaty. Jeśli twórcy francuskiego gotyku wie...

Jesiennie

Obraz
Drodzy Czytelnicy, chcę wyjaśnić w kilku słowach moją nieobecność na blogu. A stała się to nieobecność znacząca, dość powiedzieć, że nawet zapomniałam hasła do logowania... Chwilowo zaabsorbowały mnie inne tematy. Jest to też czas oglądania, zbierania myśli, zbierania inspiracji. Swoją drogą- jesień- mój ulubiony czas w roku. Lubię złoto na trotuarach, lubię to lekkie niezdecydowanie pogody, lubię kosze owoców w ogrodzie, lubię wiatr, lubię szelest liści. Przy tym- jest dośc pracowicie. Kiedy tylko pyły opadną, a ja dogonię myśli- napiszę tu o tym, co zobaczyłam tego lata, a co zrobiło na mnie duże wrażenie. Powinna zatem pojawić się Wiślica, Bejsce, Kraków...Jeden przepiękny obraz z Warszawy. Inny z Brugii. Temat z Ostendy. Z Gdańska i  z Orońska. Z kilku innych miejsc. Zaczekacie? Proszę jeszcze o chwilę cierpliwości, a w międzyczasie zapraszam do artissimo.pl ! Justyna Napiórkowska www.osztuce.blogspot.com

Odkryjcie fotografię! Dominik Tarabański

Obraz
Arles to niewielkie, nieziemsko malownicze miasteczko na południu Francji. Nikt lepiej go nie zarekomenduje niż Van Gogh, który spędził tam kilka lat. Miasto koloru i gwieździstego nieba. Arles to także od kilkudziesięciu lat siedziba jednego z najważniejszych festiwali fotografii na świecie. Trwające Rencontres d'Arles to zgodnie z francuskim tytułem możliwość spotkania z najwybitniejszymi fotografami na świecie. A tłem tego spotkania są antyczne ruiny, średniowieczne zaułki i kawiarnie oblegane przez artystyczną bohemę. Dobrze w tym wyjątkowym gronie mieć także reprezentantów Polski. Jednym z artystów nagrodzonych w ramach konkursu fotograficznego podczas Rencontres d`Arles był Dominik Tarabański, młody polski fotograf. Jego wystawę właśnie zaprezentowaliśmy w Galerii Sztuki Katarzyny Napiórkowskiej w Warszawie. Fotografie Dominika Tarabańskiego najlepiej chyba oglądać w ciszy, chociaż paradoksalnie także w tłumie, podczas wernisażu ich chłodna doskonałość ma duża moc oddz...

Jan Chrzan - obrazy z Powstania Warszawskiego

Obraz
Moja mama opowiadała mi kiedyś historię o pewnym bohaterskim artyście, który uratował ją kiedyś, gdy była w ciąży, przed napadem. Wiele lat później usłyszałam historię innego WIELKIEGO BOHATERSTWA JANA CHRZANA, bo o Nim mowa. Był jednym z ratujących dzieła sztuki i zabytki z płonącego Zamku Królewskiego w Warszawie. Nowa wystawa w Muzeum Powstania Warszawskiego pokazuje natomiast obrazy Jana Chrzana dokumentujące w malarski sposób czas walki i okrucieństwa...czas Powstania.... O wystawie w naszym portalu artissimo.pl . Justyna Napiórkowska www.osztuce.blogspot.com