Posty

Co zobaczyłam w Gandawie czyli na palcach i szeptem przy van Eycku

Obraz
Jest poniedziałek, drugi tydzień intensywnej pracy rozmieniony już na pięć drobnych dni :-) Jestem w Brukseli. Otacza mnie stan, który nazwać można partyzancką wiosną. Podmuchy wiatru cieplejsze, płaszcz frywolnie rozwiany, oko wyostrza się na krokusy na skwerach. Czuję jeszcze oddech weekendu na plecach. Czas na zanotowanie ostatnich wrażeń. Zanim wpadnę w rytm codzienności nadam sobie własny ton, wolniejszy, sensowniejszy, ton tego, co własnie zobaczyłam. W podróży dotyka mnie samodzielnie stwierdzona nadpobudliwość,  szczególna, bo obdarzona nadmiarem uwagi, z koncentracją jak u maturzysty. W podróży jestem jak przodownik pracy. A to wszystko w towarzystwie niewinnego Ołtarza, dzieła braterskiej pracy Huberta i Jana van Eycków. Byłam w Gandawie . Zamknijcie oczy i wyobraźcie sobie Gandawę, jeśli tam nie byliście. Gandawa wygląda tak jak się  nazywa. Hypotypoza. Jest jak przetasowana talia kart. Wiemy czego można się spodziewać, ale nie do końca wszystko możemy pr...

Jerzy Nowosielski ( 1923-2011)

Obraz
Jerzy Nowosielski.  Kilka notatek Kraków, Muzeum w Pałacu biskupa Erazma Ciolka Kamienne piwnice. Stała ekspozycja ikon. Dziedzictwo bizantyjskie w ogromnym zagęszczeniu, od XIII wieku, ikona przy ikonie. Jako wstęp, antyszambr dla tego cichego świata ikony - obraz Jerzego Nowosielskiego. Eksponowany inaczej, na sztalugach. Współczesny, syntetyczny. Niosący doświadczenie Grupy Krakowskiej, tknięty artystycznym myśleniem awangardy, a mimo wszystko skierowany ku tradycji. Pełen transcendentnej sily. Kościół w Wesołej pod Warszawą Byłam tu przy innej, smutnej okazji, kiedy salwy uderzały w niebo by oddać honory kawalerzyście, Ś.P. Ludwikowi Maciągowi. Kościół maleńki. Szkatułka wypełniona jak Niebieskie Jeruzalem barwami. Pokryta polichromiami od kruchty po prezbiterium. Teologiczny wykład namalowany ręką mistrza. Obraz wiary oddany przez "pisatiela" ikon. Jednocześnie to  świat niezwykłej harmonii, gdzie kolory z pol...

Walka postu z karnawałem

Obraz
Jestem w mieście Bruegla. W niedzielę byłam w Notre Dame de la Chapelle. To kościół położony na wzniesieniu. Z jednej strony- plac Grand Sablon. Mekka antykwariuszy w ciemnych welurach. Podłogi wykładane taliowanym marmurem, pokrywane stuletnimi dywanami z jedwabnej nici, wnętrza pełne błyszczących luster i kandelabrów. Ślad świetności dawnego imperium kolonialnego. W ekspozycji wyściełane purpurowym aksamitem fotele. Ludwik XIII. Ludwik XIV. U sąsiada Ludwik XV. Poniżej placu można dojść do wylotu maleńkiej uliczki de Blaes, by wstąpić na chwilę do innej rzeczywistości, do  niepodległego  królestwa nikomu niepotrzebnych rzeczy i mirabiliów nurzanych w tym morzu wszelkich potrzeb. Ta dzielnica to jedno z niewielu miejsc na świecie gdzie można kupić dziewiętnastowieczne prawidła do butów i model samolotu ze skrzydłami z bladego pergaminu sprzed stu lat.  To pozbawione konstytucji i praw królestwo designerów nadających starym przedm...

Blog roku 2010 w kategorii kultura oraz pozakonkursowe wyróżnienie Jury Konkursu

Obraz
Są w życiu momenty, kiedy serce uderza jak skrzydła motyla uchwyconego w dłonie, ale jakiś dobry głos szepcze : chwilo trwaj !  Doświadczyłam tego wczoraj, w Teatrze Capitol w Warszawie.  Podczas finałowej gali konkursu Blog Roku odebrałam dwie wspaniałe nagrody - za Bloga Roku w dziedzinie Kultury z rąk Pana Profesora Jerzego Stuhra oraz wyróżnienie pozakonkursowe od Kapituły Konkursu z rąk Pani Jolanty Kwaśniewskiej. Usłyszałam przy tym słowa, które są dla mnie prawdziwą laudacją. Bardzo za nie dziękuję! Profesor Jerzy Stuhr o moim blogu Obrady Jury Konkursu - miło słyszeć takie słowa ! Od tego czasu usłyszałam tak wiele miłych słów i gratulacji, spływających do mojej skrzynki pocztowej, do bloga , do telefonu komórkowego! Za wszystkie bardzo dziękuję.  Próbuję zatrzymać emocje. Myślę o tym, co zrobię z nagrodą- chciałabym, żeby wspomogła kogoś, kto tego potrzebuje - wygrany laptop pewnie trafi do zalanej ...

Zapomniani mistrzowie

Obraz
Historia sztuki bywa niekiedy niesprawiedliwa, a los artystów i ich dzieł - przewrotny. Niektórzy żyli i umierali w nędzy i szaleństwie, nieodkryci przez świat,  znajdując także w swojej biedzie impuls dla twórczości. Czy Van Gogh wyobrażał sobie z jaką celebrą będą otwierane jego wystawy w muzeach Paryża, Londynu i Amsterdamu? Pamiętam dziennikarskie otwarcie wystawy w Royal Academy Of Arts. Wśród setek reporterów, błysków flesza i dynamicznych dziennikarek BBC pojawił się potomek Theo Van Gogha, rudy, zielonooki, tak podobny do malarza z autoportretów... Niektórzy artyści święcili triumfy, dumnie nosząc nadawane im godności , obsypywani złotem i nadaniami, a chwilę po śmierci popadali w niełaskę amatorów sztuki. Tak było z cudownym Georgem de la Tour. Malarz tajemniczy jak jego dzieła. Prawie rówieśnik Caravaggia. Twórca francuskiego tenebryzmu. Z ciemności łuną światła wydobywał portretowane twarze, budując nastrój tajemnicy i niedopowiedzenia. Przez cały XX wiek z mroc...

Muza Picassa

Obraz
Dwa dni temu w domu aukcyjnym Sotheby`s sprzedano kolejny w ostatnich latach portret Marii -Thérèse Walter, muzy i kochanki Picassa.  Inny akt panny Walter od maja zeszłego roku utrzymuje status najdroższego dzieła szuki na świecie.     Pablo Picasso, "Sen"- portret Marii - Thérèse  Walter , Sotheby`s Maria -Thérèse przez kilkanaście lat była muzą i kochanką Picassa. Przy tym romans z nią pozostaje jednym z najbardziej tajemniczych wątków w jego biografii. Kim była modelka?  Maria -Thérèse i Pablo Picasso poznali się w styczniu 1927 roku. Było to idealne spotkanie nimfy i satyra. Ona- siedemnastoletnia panna, on- czterdziestokilkuletni paryski dandys. Kiedy pojawiał się w kawiarniach przy Boulvard Saint-Germain szeptano z  wrażenia. Ilekroć jestem w kawiarni Les deux-Magots czy w La Palette przy rue de Seine, mam wrażenie , że miejsca te trwają zawieszone w czasie, w niezwykłej atmosferze lat dwudziestych.  ...

"Powrót" do kina

Obraz
Zobaczyłam po raz drugi "Powrót" Andrieja Zwiagnicewa. To film , który poruszył europejskim światem kina. Może go nie zrewolucjonizował, ale przywrócił mu niezwykłą aurę, dzięki której obraz jest nośnikiem bardzo wielowymiarowych treści. To historia powrotu ojca do domu, po długiej nieobecności. Nie wiadomo gdzie był. Nie wiadomo dlaczego wraca. Jego synowie- mali chłopcy nie zadają pytań, ale bacznie obserwują. Spotkanie z ojcem jest momentem zmężnienia. Wspólny wyjazd na tajemniczą wyspę ma być okazją wymazania długiego czasu, który wypełniała pustka i nieobecność. Czas na zbudowanie ojcowskich relacji, czas dojrzewania właściwie wszystkich trzech bohaterów (w świetnej triadzie aktorskiej złożonej z Konstantina Ławronienko w roli ojca  i chłopców: Vladimira Garina i Ivana Dobronravova). To historia opowiedziana jak w greckiej tragedii - intensywnie i bez szczędzenia emocji, w jedności miejsca i czasu. Nie bez powodu  film porównywano do ikon Rublowa- skł...