Posty

Ferdynand Ruszczyc w Kazimierzu nad Wisłą

Obraz
W muzeum w kamienicy Celejowskiej w Kazimierzu Dolnym trwa niewielka wystawa- wspomnienie kazimierskiego pleneru Ferdynanda Ruszczyca sprzed stu lat. Przypomnijmy, Ruszczyc powinien kojarzyć się w pierwszym ułamku sekundy z masywnymi kłębami chmur wiszącymi nisko nad polami. Malarski patron meteorologów. Uparty na malowanie swojego pejzażu, tego wokół rodzimego Bohdanowa na Ukrainie. Symbolista szyfrujący nastroje w pozornie błahych pejzażach. Może Ruszczyc nie był najjaśniejszą gwiazdą w malarskiej plejadzie artystów młodopolskich, ale jego niebo nie ma sobie równych! Cumulusy u niego są gęste i siermiężne, wiszą ciężko nad horyzontem. Kiedy czyta się notatki artysty, można prześwietlić proces tworzenia. Przechodzień powie- "będzie padać" i pomyśli o parasolu. Natomiast artysta-malarz z końca XIX wieku nawet jeśli pada zatrzyma się i będzie zastanawiać jak tę chmurę- na niebie i w duszy- zatrzymać, jak ją malarsko zdefiniować, jak zrobić z niej zwierciadło duszy. W...

Miłego weekendu!

Obraz
23 czerwca, czwartek, Boże Ciało. Demonstracja wiary, pochód zdobionymi ulicami wiosek i miast, chrześcijańska parada z procesją do ołtarzy tylu, ile jest ewangelii. Bardzo lubię to święto. Jak każda uroczystość religijna łączy sacrum z profanum...gałązki brzozy, którymi zdobione są ołtarze zabrane do domów mają nas chronić od burz i złych mocy burz i zapewniać urodzaj...Niekiedy nawet na polach zakopywano kartki z fragmentami z czterech ewangelii! W tym roku dzień Bożego Ciała splata się z innym, ważnym w kalendarzu dniem, wigilią św. Jana. To ciekawe jak pogański zwyczaj- Noc Kupały została adaptowana dla religii. W noc wigilii św. Jana nie wypada spać. Co robić? Sprawdźcie u poety, w "Pieśni świętojańskiej o sobótce"! ;) Życzę Wam miłego weekendu na pograniczu wiosny i lata! Ja mam w planach Czarnolas i kilka miejsc na Lubelszczyźnie, wystawę Ferdynanda Ruszczyca, planowanie wycieczki do Lwowa, czytanie Jose Saramago, spacer po Męćmierzu i ... robienie mojej le...

Ulica Świętokrzyska

Obraz
Ulica Świętokrzyska, celebrytka wśród warszawskich ulic. Od kilku dni jej nazwę wymieniają wszyscy, od Wybrzeża po Giewont. Cicha bohaterka podziemnej rewolucji, prowokatorka przewidywanych utrudnień, źródło korków i udręki. Arteria przygotowana na krecią robotę potężnych wierteł, które w spóźnionym o 100 lat zrywie przeszyją Warszawę z zachodu na wschód podziemnym tunelem. Świętokrzyska, moja warszawska ulica, moje miejsce pracy. Tu toczy się moje miejskie życie. Tu przychodziłam jako licealistka, tu patrzyłam jak wyrastają wieżowce, jak Warszawę powoli koronuje właśnie tu siatka drapaczy chmur. Teraz przez najbliższe dwa lata będę spoglądać na budowę metra, a ulica będzie przez pewien czas spacerowa. Przy skrzyżowaniu z Marszłkowską można kupić w sezonie kwiaty i owoce, są miejsca z dobrą kawą, gdzie znad gazety można spoglądać na attyki Pałacu Kultury, w poszukiwaniu własnych myśli, w poszukiwaniu inspiracji. To od tej strony pałac flankuje pas zieleni- wybawienie i oa...

Joan Miró na gorące dni

Obraz
W Londynie i w Brukseli trwają wystawy Joana Miró. Idealne ekspozycje na lato, bo obrazy i instalacje Miró najlepiej ogląda się w upalne dni. Ze świadomością, że obrazy powstawały w pracowni artysty na Balearach, w świecie intensywnych barw, zapachów, smaków, w raju dla zmysłów. Bo zmysłom Miro wydawał się być po prostu bardzo posłuszny, a na wrażenia podatny. Artysta czuły na świat jak papierek lakmusowy.  Miró swoja twórczością potwierdza fenomen Barcelony, miasta wielkich. Picasso, Gaud í  , Miró. Trzy kamienie węgielne, pod którymi mieści się genius loci Barcelony. Barcelona bez tych trzech artystów byłaby inna. Kiedy słyszę - Barcelona- o razu widzę te barwy, które powracają na obrazach  Miró. Zmysłowa czerwień, gęsty lazur, energetyczne żółci. Widziałam brukselską wystawę artysty. W sumie kilkanaście dużych prac, więcej grafik, trochę rzeźb. Wszystko czego trzeba, żeby wejść w poetycki świat Miró. Wystawa ciekawa także o tyle, że pokazuje jak z ...

Biennale z Wenecji

Obraz
...dziś oficjalne otwarcie 54. biennale weneckiego. Od komentarza dotyczącego polskiego pawilonu na razie się wstrzymuję, ocenię go po zobaczeniu w Wenecji za kilka tygodni, ale na razie z ciekawością obserwuję polaryzację środowisk w ocenie pokazanego tam dzieła. Bo dyskurs o sztuce w tym przypadku wydaje się być równie ważny co samo dzieło. Przypomnijmy- w Pawilonie Polskim swoją pracę pokazuje izraelska artystka Yael Bartana, a ideą , którą opisuje praca jest wizja powstania ruchu powrotu Żydów do Polski, pod tytułem "...a zdziwi się Europa". I już stąd mamy kilka informacji o sztuce współczesnej, o przedawnionym charakterze "narodowych prezentacji" w obliczu zglobalizowanego świata sztuki, o sztuce zaangażowanej, niosącej manifesty, chcącej zmieniać świat, szukającej to prowokacji, to wyjścia z impasu pośród tlących się ukrytym ogniem ważnych kwestii społecznych. I dobrze. Niepokoi mnie jednak coś innego. Osoby znające polski obieg artystyczny, z zamk...

Paryż, Odilon Redon

Obraz
Thalys, pociąg Bruksela-Paryż. Bar w wagonie czwartym oferuje swoje usługi. Raczej nie pójdę, bo mogę nie zdążyć przed Paryżem- podróż trwa godzinę i dwadzieścia minut. Jest wczesny poranek. Pogoda piękna, za mną Bruksela, przede mną Paryż.  Podróż z miasta, które we wszystkim zdaje się coś naśladować, do miasta, które jest jak primabalerina, trochę prowokująca, momentami zwykła, ale przez to nieokreślone coś- zawsze niedościgniona. Zobaczę wystawę Odilona Redona- specjalnie założyłam ubranie w kolorze ultramaryny, żeby wpisać się w świat jego kolorów. Takich błękitów jak u Odilona Redona nie znajdziecie chyba nigdzie od sieneńskiego trecenta. Yves Klein zupełnie inaczej rozumiał ten kolor, nadawał mu zupełnie inną poetykę, inny wymiar. Odilon Redon był chyba artystą przekornym. W czasach , gdy twórcy zasilali kolejne ugrupowania artystyczne, nawoływali do przystąpienia do nich głośnymi manifestami, on wybrał ścieżkę odrębną, w zasadzie niepopularną wśród narastający...

Florencja

Obraz
Przez ostanie dni całym sercem byłam w Sienie. Kończyłam pewien tekst dotyczący sztuki sieneńskiej, i im bardziej w sieneńskim trecento byłam, tym w naturalny sposób dalej ode mnie była współczesność, z  internetem włącznie. Ale teraz- wracam do XXI wieku i zapraszam na krótki, wieczorny spacer po Florencji! Ci którzy w mieście nigdy nie byli, a tym co włoskie się interesują -mają pewnie pierwsze skojarzenie z Duomo, z kopułą przerastającą całą zabudowę starego miasta. Ja także, kiedy pierwszy raz przyjechałam do Florencji miałam wyobrażenie ukształtowane lekturami o konkursie na drzwi baptysterium, o ścieżkach Dantego,o młodych latach Michała Anioła. Wyobrażałam sobie Spedale degli Innocenti, pałace Medyceuszów i Pittich, freski Fra Angelico. Przez pierwsze dni mieszkałam wtedy w hostelu  w sąsiedztwie Santa Maria del Carmine, kilka kroków od kaplicy z freskami Massaccia.  Czy mogło być lepiej? Tak, okazało się, że hostel mieści się w dawnej bibliotece ...