25 sty 2010

The Sacred made real



Muzeum jak świątynia i wystawa, którą ogląda się z kontemplacyjnym skupieniem.

Takie wrażenia miałam podczas oglądania wystawy The Sacred made real w londyńskiej National Gallery.

Właściwie tytuł spawnie pomieścił w sobie arsenał znaczeniowy sztuki, która wyrastała z wiary.
Hiszpańskie malarstowo i rzeźba XVII wieku rozpisane na symfonię wielkich nazwisk - Francisco de Zurbaran, Jusepe de Ribera i najciekawsi w tej ekspozycji Diego Velazquez i Juan Martinez Montanés.

Współcześni kuratorzy próbują odbierać sztuce sakralnej kontekst, w jakim powstawała.
( Tak i tutaj , w wypowiedzi kuratora wystawy : http://www.nationalgallery.org.uk/whats-on/exhibitions/the-sacred-made-real ) .

W przypadku londyńskiej wystawy hiszpańskiego malarstwa i rzeźby, sacrum pozostaje obecne, nawet gdy eksponaty ( n.p. przedstawienie Ecce Homo ) skrywane są w szklanej gablocie i teatralnie podkreślone łuną światła.

W moim odczuciu kontekst w patrzeniu na sztukę pozostaje bardzo istotny.
Kontekst stanowił imperatyw dla powstania dzieła. Artyści tworzyli kierowani wiarą lub zamówieniami. Tworzyli wykorzystując swój talent, ale i znajomość wcześniejszej sztuki. Widzowie - wierni - oddawali się religijnemu nabożeństwu wobec Boskich przedstawień.

Te XVII -wieczne dzieła okresu kontrreformacji nasycone są nie tylko emocjami twórców, przekładającym swój talent na poruszające dzieła , ale i odczuciami odbiorców.

Po prostu nie udaje się poddać ich chłodnej analizie "szkiełka i oka", nawet dziś.
Niezwykła była biegłość hiszpańskich malarzy i rzeźbiarzy w ich szlachetnym rzemiośle. Ich kunszt dotknięty był pragnieniem uprawdopodobnienia, kierował się chęcią iluzji. To mistrzostwo w barokowy sposób pragnęło zawładnąć sercem widza. I władało nim.

Brak komentarzy:

Publikowanie komentarza