21 wrz 2009

Campanilismo



Campanilismo. Toskańczycy w taki sposób określają swoje oddanie dla własnego miejsca na świecie. Dokładniej, dosłownie chodzi o przestrzeń, którą można objąć wzrokiem - z - lokalnej dzwonnicy- campanile.

Kultura rodzi się lokalnie, choć często powstaje z konfrontacji, rozbudza z podkreślania różnic.

Wystarczy spojrzeć na malarstwo sieneńskie, które ostatnio zajęło moje serce i umysł. Jak inne jest od florenckiego quattrocento, jak wiele odmienności wobec malarstwa rzymskiego.

Świat jest dziś tak bliski, ale chyba zawsze najbardziej ważne jest to niebo, które nade mną, własna mała ojczyzna.

Kilka lat temu, jesienią obraz autorstwa Magdaleny Spasowicz z kolekcji naszej Galerii trafił do Pinakoteki Watykańskiej. Papież podobno zwrócił szczególną uwagę na jego tytuł - "Małe ojczyzny".

Moja mała ojczyzna, pejzaż w którym wyrosłam, niezmiennie mnie zachwyca i pokazuje nowe oblicze.

Choć znam Sienę, Caracas i Delhi, pod własnym układem gwiazd czuję się najlepiej.



Takie poniedziałkowe refleksje. Moja odmiana campanilismo.






http://www.napiorkowska.pl/

Na zdjęciu- Olimp z fantastycznej stadniny w Skrowieszynku

Brak komentarzy:

Publikowanie komentarza