2 sie 2010

Historia pewnego znaku


Na ulicach Warszawy pojawił się nieoczekiwanie. 
Po raz pierwszy podobno na tarasie słynnej kawiarni Lardellego przy Polnej. Tam gdzie na ciastka przychodzili okupanci. 

Nec temere, nec timore. Bez strachu i z rozwagą - znak Polski Walczącej pojawiał się nocami na murach okupowanego miasta. Stawał się prowokacją, ale i pokazem odwagi.  Sygnałem, że oto w podziemiu toczy się intensywne, wolne życie. Że istnieje wolne myślenie. Był jak deklaracja witalnych sił wolnej- choć podziemnej- Polski.. 

Znak Polski Walczącej to jeden z najdoskonalszych znaków graficznych. P- jak Polska zakotwiczona w W- walce. Powstawał w trzech pociągnięciach pędzla. Był w sam raz na dywersyjną, partyzancką nocną akcję młodych chłopców, warszawskich wojennych grafficiarzy, Bohaterów Warszawy.  Takich jak Alek Dawidowski, Jan Bytnar i dziesiątki innych. 

Symbol walczącej Warszawy powstał w wyniku konspiracyjnego konkursu ogłoszonego przez AK. Przedstawiono ponad dwadzieścia propozycji. Zwyciężyła kotwica, najpewniej według projektu Ani Smoleńskiej, pseudonim "Hania", studentki historii sztuki na Uniwersytecie Warszawskim. Ania zginęła kilka miesięcy później w obozie koncentracyjnym w Auschwitz. Miała 23 lata.  


Udostępnij

Brak komentarzy:

Publikowanie komentarza